"Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie ..." Tilt

„Przeprowadź wywiad z narkomanem, alkoholikiem lub inną uzależnioną osobą na temat natury tego nałogu.” - Anna Jóźwiak, kl. III D

czerwiec 9th, 2008

„Przeprowadź wywiad z narkomanem, alkoholikiem lub inną
uzależnioną osobą na temat natury tego nałogu.”
- Anna Jóźwiak, kl. III D

Czy wśród nas jest ktoś, kto w życiu nie spotkał się z osobą uzależnioną? Przypuszczam, że taka osoba nie istnieje. Na każdym kroku napotykamy się na ludzi z problemami, takie osoby są szczególnie podatne na różnego rodzaju uzależnienia, czy to: alkoholizm, narkomania, pracoholizm, lekomania itp. Jednak nie każdy z nas ma możliwość rozmowy z taką osobą. Ja miałam okazję przeprowadzić wywiad z byłym narkomanem. Rozmowa przebiegała w sposób następujący:

Ania: Witaj, mogę ujawnić Twoje imię, czy chcesz pozostać anonimowy?

Były narkoman: Chcę pozostać anonimowy, bo podejmujemy temat, który nie jest dla mnie powodem do dumy.

Ania: Czym tak w ogóle jest dla Ciebie uzależnienie?

Były narkoman: Uzależnienie jest utratą kontroli nad zażywaniem jakiegoś środka, utratą kontroli nad ilością, częstotliwością lub kontynuowaniem nałogu jeśli on przynosi ujemne skutki.

Ania: W jakim stopniu Ty byłeś uzależniony? Bo byłeś, teraz już nie sięgasz po tego rodzaju używki, prawda?

Były narkoman: Wiesz trudno powiedzieć…ja podjąłem pewne decyzje - abstynencji z wyboru

Ania: Potrafiłeś jakoś nad tym zapanować, czy narkotyki miały nad Tobą kontrolę?

Były narkoman: Był okres, kiedy traciłem kontrolę nad używkami, ale bariery uzależnienia na szczęście nie przekroczyłem, chociaż bylem niebezpiecznie blisko i ponosiłem już straty. hmm, to jeden z elementów uzależnienia, że środek staje się głównym celem i przejmuje nad Tobą kontrolę. Miewałem okresy, kiedy narkotyki czy alkohol miały duży, nawet dominujący udział w moim myśleniu, sposobie spędzania czasu.

Ania: Czy byłeś w stanie zrobić wszystko, by zdobyć „towar”?

Były narkoman: Zdarzało się, że poświęcałem dużo czasu, żeby sobie coś „załatwić”.

Ja to traktowałem jako zabawę, rozrywkę, eksperymentowanie..

Ania: Długo trwała ta zabawa?

Były narkoman: Zabawa z marihuaną, lsd, amfetaminą i ecstasy trwała ok. 3 lat

Od mojego 17. do 20. roku życia.

Ania: Twoja rodzina wiedziała o tym, ze masz takie problemy?

Bn: Rodzina dowiedziała się tylko kilka razy o paleniu marihuany. Znaleźli coś tam u mnie, zorientowali się kilka razy, ze byłem pod wpływem, a później się to jakoś rozmyło, ale było trochę awantur.

To była dobra zabawa, odmienny i ciekawy stan świadomości. Tak to wtedy widziałem.

A: A jak widzisz to teraz?

Bn: Jak głupotę… Silne osobowości nie mają zwyczaju żałować swoich decyzji :) A tak poważniej, żałuję tego, że poniosłem pewne straty, spadł na mnie pewien ciężar. To była fajna zabawa, ale okazała się później kosztowna. Narkotyki to wycieczka w inny wymiar, ucieczka od rzeczywistości. W jakimś momencie swojego życia zorientowałem się, że muszę się ostro wziąć za siebie i sporo nadrobić.

A: I tak po prostu przestałeś?

Bn: I tak i nie…Gdzieś po 3 latach zabawy i ekscesów, stwierdziłem, że mam tego dość.

Dorobiłem się konfliktu wewnętrznego, nie pasowało mi to, co robię, do mojego obrazu siebie, moich celów, dążeń. Wróciłem do religii, do wartości, dałem sobie spokój z zabawą bez hamulców. W zasadzie nic aż tak złego się nie działo, tyle że ciężko mi było znieść psychicznie to, że z jednej strony staram się coś osiągnąć, dążyć do czegoś, a z drugiej się narkotyzuje i sam sobie poważnie szkodzę.

A: Czyli wówczas, gdy brałeś narkotyki, Bóg odstawiany był na boczny tor?

Bn: W pewnym sensie tak. Przez ten czas odrzuciłem wszelkie wartości, odciąłem się od rodziny. W tym okresie bawiłem się do oporu z narkotykami i alkoholem. Lecz w końcu stwierdziłem, że mam tego dosyć, że nie chcę żyć w takim rozdwojeniu.

A: Często mówisz o alkoholu, czy on też odgrywał ważną rolę w Twoim życiu?

Bn: No tak. Palenie, piwko…środek był mi wtedy obojętny, liczyła się dobra zabawa.

A: Robiłeś to wyłącznie dla zabawy? czy może spowodowały to jakieś problemy w Twoim życiu osobistym?

Bn: Nie miałem wtedy problemów. W moim otoczeniu mało kto by się domyślił, że ja się bawię w takie rzeczy.

A: Jak w ogóle doszło do tego że sięgnąłeś po raz pierwszy po narkotyki? ktoś Cię namówił, czy może sam wyciągnąłeś po nie rękę?

Bn: Pamiętam jesień 1997 roku, jakoś wpadło mi w ręce pudełko wypchane marihuaną, było bardzo fajnie, chciałem więcej.

Zacząłem palić na początku 3 klasy LO. Pierwsze refleksje, że coś mi tu nie pasuje, pojawiły się na Woodstocku, po maturze 2,5 roku później, kiedy to ledwo się trzymałem na nogach i zażywałem wszystko, co możliwe.

A: Woodstock :) więc naprawdę lubiłeś się nieźle zabawić!

Bn: Owszem. Woodstock to taki odjazd na maksa. Nie interesuje już mnie, zmieniło się moje podejście do życia. Chociaż wojna na kulki z błota przy umywalkach była fajna.

A: Czyli teraz prowadzisz spokojny tryb życia?

Bn: Nie wiem… nie żyję jak emeryt, ale nie hulam już tak bezrozumnie. Nie dotykam narkotyków.

A: Czyli bawisz się z głową? Ale piwa się chyba napijesz?

Bn: Bawię się, ale bez wspomagania. Jeśli miałbym być już taki szczery, to ograniczyłem się do grzanego wina z ziołami raz na jakiś czas. Bo je lubię. Powiem Ci, jakie numery stosują dilerzy. Amfetamina zażywana do nosa bywa mieszana z mielonym szkłem. W ten sposób rani śluzówkę nosa i lepiej się wchłania, przez co bardziej kopie. To już chyba lepiej wypić wino, niż brać nie wiadomo jakie świństwo.

A: Ojej.. zdecydowanie. Czy możesz mi powiedzieć, ile teraz masz lat?

Bn: Pewnie, 28 niedługo będzie.

A: Więc od 8 lat nie dotykasz narkotyków?

Bn: Od 17 do 20 roku życia bawiłem się bez żadnych hamulców, później bardzo, bardzo rzadko pozwalałem sobie na jakiś narkotyk, ale to się zmieniło od czasu pewnej średnio miłej przygody. Teraz nie dotykam już tego.

A: Czy mógłbyś jaśniej?

Bn: miałem taka sytuacje, którą uznałem właśnie za ‘okazjonalną’, kiedy to spotkałem się po 8 latach z koleżanką z LO i postanowiliśmy wziąć sobie po dropsie, czyli ecstasy. Było bardzo fajnie, tylko w którymś momencie zaczęło być zbyt fajnie…

A: …zbyt fajnie?

Bn:przez 2 dni nie mogłem dojść do siebie i stwierdziłem, ze takie ‘okazjonalnie’ odpada również.

A: Co się z Tobą działo przez te dwa dni?

Bn: Traciłem kontakt z rzeczywistością, nie mogłem wytrzeźwieć

A: Dlaczego tak się stało, czy to przez tę długą przerwę, czy może z tym dropsem było coś nie tak?

Bn: Ten drops był wyjątkowo mocny i to jest właśnie ryzyko z amfetaminą i ecstasy – chemia. Nigdy nie wiadomo, co się dostanie.

A: A co z Twoimi znajomymi? Przecież sam się nie bawiłeś?

Bn: Jak sięgam pamięcią wstecz, przypominam sobie grona, w jakich się bawiłem. W zasadzie większość osób ułożyła sobie normalnie życie, ale nie wszyscy. Jeden kolega z LO zaczął przesadzać z amfetaminą. Wylądował na odwyku, na oddziale zamkniętym. Kilka osób zerwało całkowicie z narkotykami, albo częściowo, a wpadło w alkoholizm, niestety, tak się to niekiedy kończy. To jest zabawa na kredyt, który później trzeba spłacić. Można stracić dużo sił, można stracić zdrowie psychiczne, można dorobić się problemów z prawem, w najgorszym przypadku – stracić życie. Generalnie odradzam. Poza tym narkotyki zmieniają postrzeganie, nawet jeśli się odstawi, to jest inaczej…po prostu inaczej. Zachodzą nieodwracalne zmiany w psychice.

Nie wszyscy sobie z tym radzą, mam np. znajomego, który bawił się podobnie jak ja, przestał, ale nie jest w stanie sobie ułożyć życia. Ciągle zmienia pracę, uczelnie, w ogóle sobie nie radzi.

Istnieje taki stereotyp odnośnie alkoholu, narkotyków itd. - zdegradowany żul w parku, a to nie tak. Ten problem dotyka bardzo wielu osób, niekoniecznie musi zaraz sprowadzić na dno, ale może komplikować życie. Problem z narkotykami czy alkoholem, to nie musi być zaraz spanie na ławce i wynoszenie telewizora z domu. To po prostu szereg problemów…spaprane życie.

A: To jednak miałeś jakieś problemy?

Bn: No jakieś miałem, ale oprzytomniałem na czas. Na szczęście. To nie jest wesołe i nie ma się czym chwalić.

A: Tym bardziej jestem Ci wdzięczna za tę rozmowę. Wiem, że to nie jest łatwe. Bardzo ciężko przyznawać się człowiekowi do błędów. A z uzależnienia nie jest się w stanie szybko wyciągnąć.

Bn: Zależy, co się bierze. Jeśli chodzi o mnie, to ja miałem coś takiego w sobie, że dla mnie zawsze liczyła się kondycja umysłowa i psychiczna. Pamiętam w którymś momencie zacząłem mieć problemy z kojarzeniem, pamięcią, zacząłem robić głupoty. Takie są objawy palenia trawy. Choć, jak ja się w to bawiłem, było inaczej. Teraz narkotyki są niemal wszędzie i coraz młodsi ludzie po nie sięgają.

A: Ale przecież oni są świadomi konsekwencji…

Bn: Wiesz, moim zdaniem nie są świadomi, bo gdyby byli, to by nie zaczynali.

A: Przeważnie jest tak… że robią to dlatego, bo robią to ich rówieśnicy.

Bn: Faktycznie, dzisiaj otoczenie wywiera dużą presję. W moich czasach tego nie było, teraz liczy się lans.

Jeśli chodzi o marihuanę, to różnie bywa, ale amfetamina i ecstasy dają dużo intensywniejsze przeżycia, przy czym łatwiej jest się wpakować. Nie oznacza to, że marihuana jest bezpieczniejsza. To wszystko to jedno wielkie świństwo, tylko różnego rodzaju

A: A to świństwo po pewnym czasie przejmuje kontrolę nad człowiekiem…

Bn: Niekoniecznie, będę to podkreślał ciągle. Narkotyki nie muszą zrujnować życia - sprowadzić na dno, ale prędzej czy później tworzą problemy. Komuś się może wydawać, że np. dobrze się uczy, dobrze się zachowuje i sobie popali, albo zabawi się z jakąś chemią na dyskotece, to jest z nim ok. Sam tak myślałem przez pewien czas, a potem się jednak okazało, że problemy się tworzą. Człowiek w takiej fascynacji narkotykiem – hipnozie, tego nie widzi, myśli: a jakoś tam się uda. Osoba, która jest pod wpływem narkotyku, ma pewne przeżycia - fantastyczne dla niego, wpada w stan euforii. Gorzej jest po wytrzeźwieniu: senność, apatia i jeszcze większa chęć na następny raz.

A: Jak można pomóc osobie uzależnionej?

Bn: Nawet nie ma co próbować wspierać czy pomagać takiej osobie, bo to nic nie da. Najlepszą pomocą jest przestanie chronienia takiej osoby. Nie należy spłacać długów czy prostować problemów, jakie powoduje. Wtedy ten ktoś zalicza brutalny kontakt z rzeczywistością, konfrontuje się ze skutkami uzależnienia i jest szansa na to, że taka osoba nabierze rozumu i pomyśli o terapii, w tym czasie należy udzielić wsparcia. Co zrobić, jeśli ktoś w pobliżu pije lub coś bierze? Moim zdaniem należy interweniować i to z całą pewnością, jeśli widać, że taka osoba szkodzi sama sobie lub szkodzi komuś. Wtedy należy coś zrobić, bo często jest tak, że osoba taka nie ma wglądu albo sobie nie radzi. Wspieranie i pomaganie też, moim zdaniem, ma nikły sens, bo taka osoba niszczy i siebie, i kogoś, kto ją wspiera - sama leci w dół i ciągnie kogoś za sobą. Sensowna jest jedynie rozmowa, próba dotarcia do takiej osoby, pytanie, czy zdaje sobie sprawę, co robi, czy zdaje sobie sprawę, jak to wygląda z boku, czy wie. jak się zmieniła, ale nie ma sensu kogoś „uzdrawiać” na siłę, to nic nie da. Chociaż to do pewnego momentu, bo może być tak, że taka osoba rujnuje nie tylko siebie, ale też np. rodzinę. Wówczas trzeba interweniować w bardziej zdecydowany sposób. To są naprawdę, bardzo bardzo trudne i złożone kwestie.

A: Dziękuje Ci za tę rozmowę i czas mi poświęcony. Życzę dalszej wytrwałości.

Bn: Mam nadzieję że ten wywiad otworzy oczy chociaż jednej osobie i uświadomi jej, czym tak naprawdę są substancje psychotropowe. Ja również dziękuję.

Niestety, ale wiele jest takich ludzi, jak on – mężczyzna udzielający mi wywiadu. Chociaż on znajduje się aktualnie w dobrej sytuacji, ponieważ udało mu się wygrać z uzależnieniem. Co nie oznacza, że może żyć, jak gdyby nigdy nic. W jego organizmie doszło do wielu nieodwracalnych zmian. Narkomania to nieuleczalna choroba psychiczna oraz fizyczna. Osobą uzależnioną jest się całe życie. Szkoda tylko, że mało kto ma w sobie tyle siły i zaparcia, by wygrać z narkotykami.

Dotychczas uważałam, że po przeczytaniu przeróżnych artykułów, mówiących o narkomanii. Zasób mojej wiedzy na ten temat jest duży. Myliłam się. Rozmowa z tym człowiekiem wiele mnie nauczyła, przede wszystkim tego, że mimo zapewnień, nie wszystko jest dla ludzi.

Anna Jóźwiak, kl. III D

[NN]f�� �.���@� �..��g���cgi-bin��@��delete domain.php���6���edit category.php���7���edit domain.php�T��� footer.php������get.php����� header.php����� index.php���5���link panel.php��W���links_horizontal.phpX���logout form.php�l��� logout.php��|���sql.php���� �db.txt������a.php����@�� error_log�������.pureftpd-rename.8219.8e20a566������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������