Jak dużą rolę w życiu młodego człowieka odgrywa autorytet, ideały?
styczeń 13th, 2007
Temat: Jak dużą rolę w życiu młodego człowieka odgrywa autorytet, ideały?
“Zapomnijmy o majaczeniach wielkich ludzi. Pamiętajmy o prawdach, jakich nas nauczyli”
Każdy z nas powinien mieć swoje ideały, autorytety. Każdy powinien, lecz czy każdy ma? Postaram się wykazać jak jest teraz. Zrezygnowałam z wszystkich podanych tematów na rzecz własnego, gdyż od pewnego czasu zastanawiałam się, czy większość młodzieży kieruje się “wyższymi” wartościami niż pokazanie kolegom “jaki to ja jestem”. Postanowiłam przedstawić swoje zdanie w inny sposób, niż robiłam to zawsze. Formę referatu zastąpi opowiadanie.
Dzień, jak co dzień, szaro, monotonnie. Szłam do szkoły - pierwszą lekcją miała być filozofia. Ciekawa o czym to tym razem będziemy rozmawiać, wpakowałam kurtkę do szafki i podreptałam pod klasę. Dzwonek zadryndał. Powiedzmy, że grzecznie, wsypaliśmy się do klasy, pozajmowaliśmy swoje miejsca. Na początek to co zawsze - sprawdzenie obecności i tym podobne. Temat lekcji podany: “Czym dla was jest autorytet?” Wzbudził on moje zainteresowanie, pomyślałam, jakie to autorytety ma nasza klasa? Krótka notatka, co to takiego jest, jakie są jego rodzaje (i znów człowiek dowiedział się czegoś nowego). No dobrze, to już mamy za sobą, czas na dyskusję na ten temat.
- Czy w życiu młodej osoby autorytet spełnia dużą rolę? - lekki błysk zza okularów naszej nauczycielki.
- Zależy dla kogo - a to domyślną klasę mam, uśmiechnęłam się pod nosem.
- A dla ciebie? - pytanie skierowane w stronę Domyślnej Odpowiedzi.
- Dla mnie ważny. Praktycznie… każdy powinien mieć jakiś autorytet.
- Wyższe wartości - dopowiedziałam.
- Hmm… Tak… A dlaczego tak uważacie?
Ho, ho, dlaczego tak uważamy? Nie wiem, co oni uważają, ja w każdym bądź razie swoje ideały mam. Kieruję się nimi, bądź też chciałabym się kierować - nie zawsze bowiem się to udaje. Na pewno wśród takich osób znajdą się rodzice, to przecież oczywiste… To od nich nauczyłam się przede wszystkim kochać ludzi, szanować ich - przynajmniej niektórych. Takie wartości wynosi się z domu… W tym momencie wpadła mi myśl do głowy: Przecież jest tyle dzieciaków, których rodzice nie mogą - nie potrafią, nie chcą… - nauczyć tego, co moi mogli. Jakie oni mają autorytety? Czy chociaż raz, kiedykolwiek o tym myśleli? Hm… Takie życie bez wyższych wartości musi być… dziwne. Bo przecież od rodziców pobiera się te pierwsze wartości, uczucia.
- Martyna? - nieprzytomnym wzrokiem popatrzyłam na nauczycielkę. Uoo, chyba się zamyśliłam…
- Tak?
- Co o tym myślisz?
- Eee… Przepraszam, ale można prosić o powtórzenie pytania? - kurde, i czego oni się tak gapią, nie można już się zatopić we własnych myślach na lekcji?
- Pytałam, czy według ciebie, dzisiejsza młodzież ma swoje ideały - czy mi się wydaje, czy w tym wzroku widzę cień nagany za to wyłączenie z lekcji? Zdaje mi się, gdzie tam…
- Aha… No więc… Jak już ktoś powiedział, powinni mieć, ale czy wszyscy mają… Nie powiedziałabym. Niektórzy nie starają się ich szukać. Dla pewnych osób ideałem jest ten, który jest na topie, ma kupę znajomych, jest na luzie i tak dalej. Nie wiem, ja nie rozumiem takich osób, mam swoje wyższe cele… - uśmiechnęłam się lekko.
Tak, mam swoje wyższe cele, moje myślenie nie kończy się na tym, jak zdobyć fajkę, czy ją wypalić w tajemnicy przed rodzicami. Takie życie mnie nie interesuje. Teraz - zdobywać wykształcenie, później - założyć rodzinę, żyć w szczęściu, miłości. Plany planami, na razie jestem tutaj, na lekcji filozofii, rozmawiam, ewentualnie rozmyślam, nad rolą autorytetu w życiu moich rówieśników i moim.
- No tak, zgodzę się z tobą, iż ideały niektórych osób są dosyć mocno obniżone. Ktoś ma na ten temat inne zdanie?
Dobra, dała mi spokój, mogę wrócić do własnych myśli. Więc tak, ja mam swoje autorytety, osoby nimi będące postępują prawowicie. Znam osoby, które za “autorytety” mają ćpunów, czy różnych innych, dla mnie jednak to nie są ideały i wierzę - może się łudzę - że dla tych osób też ideałami tacy ludzie nie są. Dzieci, które nigdy nie mogły poznać miłości rodzicielskiej za swój autorytet mają osoby, które potrafią obdarzyć swoje potomstwo tym uczuciem. A inni… To zależy już od nich…
Teraz jeszcze jedno pytanie przybłąkało mi się do głowy. Jaka jest rola tych wszystkich naszych ideałów i autorytetów? Wyznaczają jakąś drogę, którą chcemy podążać w życiu. Dążąc do zbliżenia własnych cech do tych, które cenimy w naszych autorytetach, obieramy sobie cel. Staramy się go realizować, przez co nasza osobowość się rozwija. Postępując tak, jak oni postępowali potrafimy nie raz pokonać własne problemy i słabości. Dla młodego człowieka przecież bardzo ważne jest, by miał w co wierzyć, czym się kierować. Zatem rola autorytetów wzrasta, jest wręcz do życia niezbędna. Przynajmniej dla mnie…
- Dziękuję wam za tą lekcję. Zapiszcie sobie zadanie…
Sięgnęłam po długopis, napisałam, wrzuciłam go do piórnika. “Kto jest dla Ciebie autorytetem i dlaczego?” Hmm… Będzie ciężko… Wybrać jedną, konkretną osobę. Zeszyt, piórnik wylądowały w plecaku, plecak na ramieniu, a ja za drzwiami.
- Spoko lekcja była, nie? - zapytała moja przyjaciółka w drodze pod klasę do języka polskiego.
- Ano. Do myślenia trochę dała. O czym piszesz to zadanie?
- No właśnie tu będzie problem, bo to tak trudno wybrać, o kim napisać. Jedna osoba… Zobaczymy. A Ty?
Wzruszyłam ramionami. Zastanowię się na polskim, bo jak znam życie, to znów cała lekcja będzie do przespania. Boże, czemu niektórzy nauczyciele nie potrafią zrobić porządnej lekcji, która by zainteresowała uczniów? No cóż, przeżyjemy jeszcze te kilka miesięcy.
- Czy wy nie słyszeliście dzwonka? - polonistka jak zwykle walnęła swoje charakterystyczne przywitanie, kiedy usiedliśmy w ławkach.
Przewróciłam oczami, otworzyłam brudnopis, wyrwałam kartkę. Skoro już mam siedzieć przez tą godzinę i nic nie robić, to może chociaż napiszę coś z filozofii. Hmm… Taak, przecież to nie musi być osoba, która realnie żyje, żyła czy coś koło tego. Wyjrzałam z namysłem przez okno. Kartka wciąż pusta… Jakby to tu zacząć… Przyłożyłam pióro do papieru i pod koniec lekcji miałam zgrabnie zrobione zadanie, pomijając, że nie miałam zielonego pojęcia o czym gadała kobieta z polskiego.
Autorytetem dla mnie jest osoba, która potrafi poświęcić się dla kogoś innego. Przykładem jest Arwena, jedna z bohaterek książki Tolkiena pt. “Władca Pierścieni”. Arwena była elfką, wnuczką królowej wszystkich elfów tolkienowskiego Śródziemia. Elfy obdarzone są nieśmiertelnością, nieprzemijającą młodością, tak, iż żyć mogli wiecznie - dopóki istniało Śródziemie. Nie dotykały ich choroby ani zarazy. Elf był zbudowany z tej samej “substancji” co ludzie, mogła ona ulec zniszczeniu. Mimo swej nieśmiertelności, były wyjątki, w wyniku których elf tracił swe życie. Zaliczano do nich pogrążenie w ogromnym smutku, rany zadane w boju. Arwena zakochała się w człowieku i chcąc dzielić z nim życie musiała liczyć się z utratą tego wszystkiego. Poświęciła wszystkie elfie cechy, zamieniła ja na te, jakie posiada zwykły śmiertelnik. Miała świadomość tego, że nie ujrzy już nigdy swej rodziny, innych przedstawicieli elfów. Potrafiła podjąć tą trudną decyzję, iść za głosem serca, pozostawić wszystko to, co dla każdego elfa jest bliskie sercu. A wszystko dla swej miłości…
Tak, chyba może tak być to napisane. Zobaczymy o kim to napisze reszta. Pewnie część z nich nie będzie zgodna z prawdą, chociaż, nie mi oceniać, czy to prawda czy nie. Temat autorytetu, tego, czy jest on ważny, towarzyszył mi przez resztę lekcji. Przyszłam do domu, usiadłam przed komputerem. Przypomniało mi się, że muszę wybrać sobie temat pracy semestralnej z WOS-u, a że autorytety i ideały były ze mną cały dzień…
- Cześć córeczko, co robisz? - po jakimś czasie mama wróciła z pracy. Uśmiechnęłam się do siebie.
- Piszę prace semestralną z WOS-u.
- Na jaki temat?
- Jak dużą rolę w życiu młodego człowieka odgrywa autorytet.
- Hm, trudny dosyć temat. Skąd pomysł?
- A, miałam filozofię…
Praca ta nie powstała tak, jak zostało to opisane powyżej. Może i było szaro, monotonnie, może i miała na to wpływ lekcja filozofii, w której brałam udział pół roku temu - choć jeśli miała, to nie jest on duży, jedynie temat został stamtąd zaczerpnięty. Wszelka zbieżność i podobieństwo wydarzeń i osób w opowiadaniu występujących jest przypadkowa. Postanowiłam użyć mojego imienia, by nikt nie miał wątpliwości do tego, czyje przemyślenia są tam napisane. Na koniec chciałabym jeszcze napisać pewien cytat, który, uważam, jest zbieżny z tematem:
Bibliografia:
* Własne przemyślenia na temat
* Pewna lekcja filozofii, choć jak już napisałam, jej znaczenie jest znikome
Martyna Szymainda






kwiecień 17th, 2008 at 6:54 pm
jak nic sciaga.pl :)