Czy emitowanie w telewizji publicznej programów nasyconych przemocą i scenami erotycznymi negatywnie wpływa na dzieci i młodzież?
styczeń 13th, 2007
Coraz częściej najlepszym przyjacielem dzieci i młodzieży staje się telewizor. Zdarza się nawet, że zastępuje on rodziców, przyjaciół. Z nim często małe dzieci spędzają najwięcej czasu, on opowiada o tym, jak wygląda świat. Chyba żaden inny środek przekazu nie ma tak wielkiego wpływu na psychikę.
Jakiś czas temu, przeczytałam w prasie o przypadku, kiedy to nastoletni chłopiec mieszkający w Stanach Zjednoczonych usiłował zamordować dziesięć osób, tylko dlatego, że wzorem dla niego był filmowy zabójca, który zamordował siedmiu niewinnych. Na szczęście jego plan nie powiódł się. Jednak zanim został zatrzymany i obezwładniony, ciężko zranił cztery osoby. Kiedy badali go psychologowie i psychiatrzy okazało się, że jest zupełnie zdrowy, a jego ulubioną rozrywką, od zawsze, było oglądanie filmów pełnych przemocy. Sam oskarżony z fascynacją opowiadał, jak to chciał być “doskonalszym” od swego “bohatera” - mordercy i dlatego planował zabicie aż 10 osób jednego dnia. Mówił też, jaką przyjemność sprawiało mu zadawanie ciosów upatrzonej ofierze… Takie rzeczy nie mieszczą się po prostu w głowie, ale niestety zdarzają się. Wyobraźnia koduje pewne obrazy i może doprowadzić do takich dewiacji. Oczywiście ten opisany przeze mnie przypadek, jest wyjątkowo drastyczny i zdaję sobie sprawę, że przecież (na szczęście!) nie zawsze tak kończy się oglądanie filmów z przemocą i okrucieństwem… Jestem jednak przekonana, że w psychice pewne obrazy pozostają (szczególnie okrucieństwo i przemoc) - dlatego mogą zaważyć na dalszym życiu, wywołując np. koszmary nocne, poczucie strachu, lękliwość albo zachowania agresywne.
Podobnie jest z filmami, w których miłość, łącząca dwoje ludzi, nie jest ukazana, jako piękne uczucie, tylko, jak wykorzystanie człowieka przez człowieka. Dlatego uważam, że emitowanie w telewizji programów nasyconych przemocą i scenami erotycznymi negatywnie wpływa na dzieci i młodzież.
Obserwując małe dziecko oglądające program emitowany w telewizji można zauważyć, iż ma ono nieruchome ciało i zastygłą twarz. Jego wzrok jest jakby przyklejony do ekranu. Do dziecka nie docierają żadne inne bodźce: nie słyszy, co się do niego mówi, nie widzi, co się dookoła dzieje, zdarza się, że nie reaguje na dotknięcie. A jednocześnie jego mięśnie są tak napięte, jak w sytuacji stresu albo zagrożenia. Nic dziwnego, że po półgodzinnym oglądaniu telewizji dziecko może stać się rozdrażnione, wpaść w histerię albo zrobić awanturę. W ten sposób odreagowuje napięcie, które nagromadziło się w nim w trakcie oglądania programu. To, co obejrzało, przeżyło w bardzo intensywny sposób. Dla niego historia z ekranu i cały ten szklany świat są prawdziwe, a nie na niby. Telewizja osłabia wrażliwość, znieczula. W większości kreskówek dla dzieci trwa nieustanny pościg: jeden drugiego wysadza w powietrze, rozjeżdża walcem, rozpłaszcza na ścianie, wali młotem go po głowie. Tego drugiego ani to nie boli, ani nie przeraża - po prostu nie robi to na nim żadnego wrażenia. Dla większości dzieci bicie nie kojarzy się z bólem, a śmierć z rozpaczą. W telewizji pokazuje się zabijanie dla samego zabijania, bez towarzyszącego mu cierpienia. Z takich filmów można wynieść przekonanie, że zabijanie to coś w rodzaju zabawy.
W dodatku dzieci oglądają przecież nie tylko programy dla nich przeznaczone. Razem ze swoimi rodzicami oglądają, choć nie powinny, także programy informacyjne i publicystyczne, filmy dokumentalne. Widzą prawdziwe cierpienia, tortury i śmierć. To prawda, że na świecie jest wiele przemocy, ale czy dzieci muszą się dowiadywać o tym w ten sposób? Czy nie lepiej, żeby oswajały się z tym pomału, w miarę jak dojrzewają i rośnie ich zdolność przyjmowania do wiadomości tych okrutnych prawd? Ludzie umierają z głodu, terroryści wysadzają w powietrze autobusy, samoloty spadają do morza, trzęsienia ziemi niszczą całe miasta. Dawka nieszczęść i cierpienia jest tak ogromna, że już nie potrafimy się nimi przejąć. Telewizja przyzwyczaja nas do obojętnego patrzenia na sprawy, które powinny nas poruszać.
W telewizji jest 10 razy więcej scen przemocy niż w życiu realnym. Dlatego dzieci nie tylko naśladują agresywne zachowania filmowych bohaterów, ale nawet wymyślają nowe ich formy.
Dzieci i młodzież chętnie wybierają programy i filmy, w których jest przemoc. Dzieje się tak po części dlatego, że połowa programów telewizyjnych zawiera przemoc w tej, czy innej postaci. Jeśli do tego dodać, iż sprawcy aktów przemocy pozostają nie ukarani w większości przypadków, a część scen jest z użyciem broni, ofiary nie ponoszą żadnej szkody, ani nie odczuwają bólu - można wysnuć wniosek, iż w tym właśnie leży problem osłabienia wrażliwości u dzieci i nastolatków. Dlatego stają się one mniej wrażliwe na przejawy agresji i cierpienia w swoim otoczeniu a także są mniej skłonne współczuć ofiarom przemocy. Dziecko może mieć też poczucie większego, niż ma to miejsce w rzeczywistości, natężenia i częstości występowania przemocy, przejawia przesadny lęk.
Prawdopodobieństwo, że oglądane treści agresywne wyuczą zachowań agresywnych, wywołają lęk lub stępią wrażliwość dziecka wzrasta szczególnie, kiedy:
* sprawca przemocy jest postacią pozytywną
* ofiara jest sympatyczna i łatwo się z nią zidentyfikować
* przemoc jest ukazana jako uzasadniona
* bohaterowie wykorzystują powszechnie używaną broń, jak pistolety, karabiny czy noże
* scena przemocy jest szczególnie obrazowa lub długo trwa
* akt przemocy jest realistyczny, uwznioślony, nie ukarany lub nawet nagrodzony
* nie ukazano bólu i cierpienia wywołanych aktem przemocy
* przemoc ukazana jest w humorystycznym kontekście
Jeśli uwzględnimy, że przeciętne dziecko, zanim osiągnie dojrzałość, obejrzy średnio 25.000 godzin programów telewizyjnych a zanim opuści szkołę podstawową zobaczy 8.000 morderstw i ok. 100.000 innych aktów agresji, ryzyko pojawienia się postaw lękowych czy zachowań agresywnych u dzieci wzrasta dramatycznie.
Ważne dlatego jest, aby dzieci nie oglądały filmów i programów nie przeznaczonych dla nich, ani ich zapowiedzi. Istnieje bowiem związek pomiędzy tym, co oglądamy na ekranie telewizora a tym, jak się zachowujemy i co czujemy. Obrazy, które oglądamy nasza pamięć dokładnie notuje i istnieje niebezpieczeństwo, że dostarczy je, gdy w naszym życiu sytuacja okaże się podobna.
Podobnie jest z miłością. W telewizji często oglądać można łatwą miłość, łatwe dziewczyny. Są zdrady, gwałty, rozwody, nowe żony, nowi mężowie. I tak prawdziwa miłość, taka w realnym świecie, zanim się narodzi - już jest zagrożona, narażona na zniekształcenia.
Świata i wciąż rozwijających się środków masowego przekazu nie zmienimy, ale możemy żyć i korzystać z nich mądrze i ze świadomością istniejących zagrożeń, a takim właśnie zagrożeniem jest emitowanie w telewizji programów nasyconych przemocą i scenami erotycznymi.
Aneta Baron





