Gdy w lutym br. przebywałem w Ziemi Świętej dostałem kilka sms’ów z Polski, że Nowa Trybuna Opolska opisała fakt pobierania przeze mnie zbyt wysokich diet (LINK ). Sprawa ta bardzo mnie zaskoczyła, gdyż nie miałem do owego dnia takiej świadomości. Od samego początku było dla mnie oczywiste, że są to pieniądze publiczne i mi się nie należą. Po powrocie z Izraela skontaktowałem się z innymi radnymi, którzy zgodnie z artykułem w NTO też pobierali zbyt wysokie diety. Po tych rozmowach, 9 marca wystosowałem do starosty pana Macieja Sonika pisemne zapytanie dotyczące rzeczywistej kwoty, którą wypłaciły mi w poprzedniej kadencji służby finansowe krapkowickiego starostwa oraz podstawę prawną nakazującą mi zwrot tych środków. Po upływie ponad dwóch tygodni poprosiłem o odpowiedź na moje pismo; najpierw w sekretariacie a później u samego starosty. Pan Sonik zapewnił mnie, że wkrótce odpowiedź otrzymam. Zależało mi na niej, gdyż rozpocząłem już rozmowy z podmiotami, którym postanowiłem przekazać nienależne mi pieniądze.
LINK
Nie wiedziałem jednak ile ich faktycznie pobrałem. Po ponownych ponagleniach otrzymałem odpowiedź dopiero 5 maja. Starosta Sonik napisał w niej, że wypłacono mi w sumie 2592,34 zł nienależnych środków. Starosta dopisał również, że „nie ma podstawy prawnej do żądania zwrotu kwot przekraczających ustawowy limit”.

W związku z uzyskaniem takiej odpowiedzi postanowiłem przekazać:
- 250.00 na działalności zdzieszowickiego gimnazjum (organizacja ogólnopolskiej konferencji poświęconej wychowaniu młodzieży oraz zakup statuetki na galę „Gigantów”),
- 500.00 na renowację kościoła parafialnego w Jasionej,
- 1000.00 zł na budowę kościoła na Starym Osiedlu w Zdzieszowicach,
- 300,00 zł na działalność zdzieszowickiego koła TSKN,
- 200,00 zł na działalność Domu Dziennego Pobytu w Zdzieszowicach
- 350 zł mam zamiar przeznaczyć na organizację Wigilii dla podopiecznych Stowarzyszenia Otwarte Serce i przedświąteczną pomoc świadczoną przez zdzieszowicki Caritas.

Po ostatnim artykule NTO nt sprawy diet LINK postanowiłem się publicznie w tej sprawie wypowiedzieć. Uważam, że zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez starostę Sonika ale jednocześnie – jeśli faktycznie nie ma podstawy prawnej nakazującej zwrot owych diet do budżetu powiatu – nie zamierzam tego robić. Dlaczego? Niesłusznie pobrane pieniądze w większości przeznaczyłem na cele publiczne na terenie gminy Zdzieszowice i do końca roku przekażę całą kwotę. Nie zgadzam się też z polityką prowadzoną przez starostę Sonika. Obiecywał on - po objęciu funkcji Starosty - nową jakość. Zapowiadanego szumnie expose do dzisiaj nie słyszałem, nie podobało mi się też przyjęcie uchwały w sprawie pensji starosty. Tutaj tak naprawdę większe zastrzeżenia mam do wielu radnych, którzy rok wcześniej zabierali głos na forum rady poprzedniej kadencji w kilkuminutowych, starannie przygotowanych wystąpieniach i uzasadniali, dlaczego nie należy podnoście pensji staroście Albertowi Macha. Dodam, że w owym czasie nie miał on jako jedyny w okolicy samorządowiec podniesionej pensji od 7 lat i byliśmy już po restrukturyzacji i rozbudowie szpitala. Tak więc były obiektywne powody, aby się przynajmniej nad taką podwyżką zastanowić. Pamiętam jednak, że argumenty opozycji nie miały wiele wspólnego z obiektywizmem. Ci sami radni po roku (czasem po zmianie klubu) nagle zmienili swoje zdanie i bronili ustalenia pensji starosty na bardzo wysokim poziomie. Osobie, która tej funkcji jeszcze nie pełniła. I choć nie jesteśmy betonową opozycją, bo wiele uchwał przechodzi zdecydowaną większością czyli także z poparciem radnych TSKN, to wiele posunięć starosty Sonika nie mieści się moim rozumieniu tzw. „nowej jakości”.
Dodam na koniec, że jeśli się okaże iż zgodnie z prawem powinniśmy owe diety zwrócić do budżetu powiatu to szanując prawo oczywiście tego dokonam.