"Ci, którzy nie posuwają naprzód żadnego życia poza swoim własnym, żyją nieciekawie." Bertolt Brecht
     Dzięki poparciu mieszkańców gminy Zdzieszowice jestem od 2002 roku radnym Powiatu Krapkowickiego. Uważam, że osoby piastujące funkcje publiczne powinny utrzymywać stałą więź ze swoimi wyborcami. Dlatego chciałbym, aby ta strona slużyła nie tylko prezentacji mojej osoby i pracy społecznej, ale przede wszystkim była formą łączności z Wami
Mariusz G. Pieszkala


Rondo w Zdzieszowicach

sierpień 14th, 2010

Rondo w Zdzieszowicach

Idea przebudowy skrzyżowania dróg powiatowych prowadzących do Żyrowej, Rozwadzy i Góry św. Anny zrodziła się jeszcze w poprzednich kadencjach. Jej zwolennikami byli głównie radni powiatowi z gminy Zdzieszowice, wśród nich najaktywniejszy był pan Józef Bukowiński. Celem nadrzędnym realizacji tej inwestycji była poprawa bezpieczeństwa użytkowników dróg. Z danych statystycznych Komendy Powiatowej Policji wynika, że skrzyżowanie to – choć może nie najbardziej ruchliwe – jest w Zdzieszowicach bardzo niebezpieczne. Z uwagi na wysokie koszty przebudowy skrzyżowania osiągające wartości blisko dwóch milionów złotych, powiatu nie było stać na tą ważną inwestycję, nawet przed kryzysem. Dopiero po wejściu w życie Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych 2008-2011 (NPPDL) pojawiła się realna możliwość uzyskania dotacji na ten projekt. Po przegłosowaniu tegorocznego budżetu powiatu, Zarząd ogłosił przetarg, który wygrał Zakład Ogólnobudowlany pana Kiowskiego z Niezdrowic. Całkowity koszt inwestycji wyniósł niespełna 580 tys. zł z czego 254 tys. sfinansowano z środków NPPDL i po 158 tys. z środków powiatu i gminy Zdzieszowice. Realizatorem zadania był powiat, nadzór nad inwestycją sprawował Powiatowy Zarząd Dróg. Zadanie było realizowane od kwietnia do czerwca 2010 roku. Dnia 16 lipca Wicewojewoda Opolski pan Antoni Jastrzębski, Marszałek Województwa Opolskiego pan Józef Sebesta, Starosta Krapkowicki pan Albert Macha i Burmistrz Zdzieszowic pan Dieter Przewdzing dokonali uroczystego otwarcia ronda. Poświęcił je Proboszcz zdzieszowickiej parafii, ksiądz Prałat Antoni Komor. W uroczystości brali też udział radni gminy i powiatu oraz przedstawiciele lokalnych mediów. Cieszy fakt, że mimo drobnych mankamentów (planowane dobudowanie drugiej zatoczki w kierunku Zdzieszowic) rondo bardzo się podobało a początkowe obawy radnych, wyrażane na sesji rady powiatu (i podczas inscenizowanych - na budowanym jeszcze rondzie – „happeningach”) - nie sprawdziły się.

Parametry ronda:

  • powierzchnia jezdni — 1628 m²
  • powierzchnia chodników — 296 m²
  • powierzchnia zjazdów — 186 m²
  • powierzchnia wysepki — 177 m²
  • powierzchnia zatoki — 113 m²
  • średnica — 16 m
  • szerokość jezdni — 5 m

Korzystając z okazji przekażę jeszcze kilka informacji nt. inwestycji drogowych w powiecie od czerwca 2009 do chwili obecnej. W tym czasie powiat – przy znaczącym współudziale środków zewnętrznych (Regionalny Program Operacyjny Województwa Opolskiego i Narodowy Program Przebudowy Dróg Lokalnych, partnerstwo gmin Zdzieszowice, Gogolin i Strzeleczki) – zrealizował pięć ważnych zadań, w tym: przebudowano skrzyżowanie dróg powiatowych w Walcach (powstało rondo), wybudowano chodnik z odwodnieniem w Kamieniu Śląskim, wybudowano chodnik z kanalizacją burzową w Rozwadzy, rondo w Zdzieszowicach oraz chodnik z kanalizacją burzową w Racławiczkach za ogólną sumę 1.915.214,03 zł. Pozyskaliśmy 65% środków (1.241.907,04 zł) z RPO i NPPDL oraz 14% (269.016,81 zł) jako wkład partnera samorządowego. Biorąc pod uwagę niedawno zakończoną inwestycję rozbudowy szpitala (19 milionów z środków powiatu) – myślę, że to bardzo dobry wynik, który świadczy o tym, że Zarząd nie skoncentrował się jedynie na szpitalu i szkołach ale także innych ważnych obszarach życia społecznego.

Zdzieszowiczanin zagra w Widzewie

lipiec 20th, 2010


Urodzony w Kędzierzynie-Kożlu, a pochodzący i do dziś zameldowany w Zdzieszowicach Paul Grischok rozpoczął treningi z Widzewem Łódź - informuje “Gazeta Wyborcza”. - Paul będzie z nami trenował przez kilka najbliższych dni i prawdopodobnie zagra w sobotnim sparingu z MSV 02 Duisburg - mówi Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa.
 

To ofensywny pomocnik mający polskie i niemieckie obywatelstwo. Jest wychowankiem SV Wermelskirchen 09/35, z którego to 3,5 roku temu trafił do TSV Bayer 04 Leverkusen. W niemieckim zespole grał jednak tylko w rezerwach, nim rok temu wypatrzony został przez Servette FC Genewa. W zespole szwajcarskiego drugoligowca zaliczył 11 występów w sezonie 2009/10, zdobywając jednego gola.

24-letniego piłkarza wcześniej sprawdzała Polonia Bytom oraz Ruch Chorzów. Sztab szkoleniowy Ruchu przetestował Paula Grischoka w ubiegłym roku w pierwszej połowie meczu z Jagielonią Białystok. Paul nie był zadowolony ze swojego występu. - Warunki do gry były bardzo ciężkie. Na pewno nie zagrałem najlepiej i nie jestem z siebie zadowolony. Wiem, że na 100% potrafię lepiej grać. Był to jednak pierwszy mecz i w kolejnych na pewno będzie lepiej - zapewnił zawodnik, który w wieku trzech lat wyjechał z Polski do Niemiec, a ostatnio występował w Bayerze Leverkusen. - Chciałbym grać w Ruchu, bo podoba mi się ten klub. W zespole jest fajna atmosfera, a samo miasto też nie jest złe - dodał.

Sylwetka piłkarza:

Paul Grischok:
Pozycja na boisku: pomocnik
Data urodzenia: 26.02.1986 r.
Miejsce urodzenia: Kędzierzyn Koźle
Wzrost: 182 cm
Waga: 72 kg
Grał w klubie: Bayer Leverkusen, Servette FC Genewa
 

  
 

Powiatowy szpital w Krapkowicach na europejskim poziomie

lipiec 19th, 2010

Powiatowy szpital w Krapkowicach na europejskim poziomieW poniedziałek 28 czerwca oficjalnie otwarto rozbudowany szpital powiatowy w Krapkowicach – Otmęcie. Uroczystościom otwarcia nowych obiektów szpitala przewodniczył Starosta Krapkowicki Albert Macha, który dokonał symbolicznego przecięcia wstęgi, życząc, aby nowy szpital służył wszystkim potrzebującym mieszkańcom powiatu. O chrześcijańskim obowiązku niesienia pomocy w chorobie przypominał także, obecny na uroczystości, Ordynariusz Opolski Ks. Biskup Andrzej Czaja, który poświęcił nowo wybudowany obiekt.

Jak podaje w swojej relacji z otwarcia Tygodnik Krapkowicki „wszyscy krapkowiczanie obecni podczas otwarcia dobudowanej części szpitala powiatowego w Krapkowicach-Otmęcie mieli przekonanie, że biorą udział w momencie historycznym zarówno dla miasta, jak i całego powiatu krapkowickiego”.

Osobiście cieszę się, że w minionych trzech latach zasiadania w Zarządzie Powiatu Krapkowickiego mogłem współdecydować o ważnych dla naszego środowiska inwestycjach. Udało się m.in. po wielu latach oczekiwań wybudować salę gimnastyczną w krapkowickim „Zamku”, dwa ronda (w Walcach i Zdzieszowicach – o tym statnim wkrótce napiszę) no i szpital o którym więcej się Państwo dowiecie z zamieszczonej poniżej prezentacji.

Z samej uroczystości otwarcia utkwiły mi w pamięci dwie wypowiedzi: posła Ryszarda Galli, który mówił o europejskim standardzie naszego szpitala oraz pana doktora Czesława Milejskiego. Doktora Milejskiego pamiętam z wielu spotkań (w minionych latach) podcza których Zarząd przekonywał różne środowiska do odważnej decyzji przekształcenia SP ZOZ’u w NZOZ prowadzony przez spółkę Krapkowickie Centrum Zdrowia (KCZ). Nie było łatwo z tym poparciem. Dziś kiedy szpital i spółka dobrze funkcjonują oponentów nie ma już tak wielu. Ja jednak pamiętam wielogodzinne spory na sesjach, dziwił mnie brak poparcia krapkowickiej Platformy dla samej idei „prywatyzacji”. Rząd premiera Tuska zachęcał do takiej formy przekształceń, a nasza PO przez długi czas oficjalnie nas nie popierała. Środowisko lekarzy i pielęgniarek też nie przyjęło pomysłu przekształceń entuzjastycznie. Mieliśmy przecież do czynienia z zapowiedzią strajku lekarzy w naszym szpitalu. Tym bardziej ucieszyły mnie słowa doktora Milejskiego, który podczas otwarcia (w imieniu powiatowego środowiska medycznego) dziękował za stworzenie odpowiednich warunków pracy i leczenia, mówił „o spełniających się marzeniach wielu pokoleń lekarzy naszego powiatu”, przyznał, że współpraca z zarządem KCZ pozwala myśleć o dalszym dynamicznym rozwoju naszej służby zdrowia.

Choć nie było łatwo - cieszę się z ostatecznego efektu, wiem, że odważne decyzje Rady, Zarządu oraz osób, które nas w tym wspierały były słuszne. Przy okazji wykazano nieuczciwość publicznej debaty na temat tzw. „prywatyzacji szpitali”. Faktem jest, że jeszcze całkiem niedawno krapkowicka służba zdrowia przynosiła – ostatecznie powiatowi – ok. miliona strat w ciągu roku, a teraz przynosi zyski i jest w stanie sama doposażać nowy szpital (zakup rentgena za 600 tyś. zł). Szpital jest „sprywatyzowany” co (inaczej niż sugerują niektórzy politycy) nie oznacza, że jest poza kontrolą publiczną. Prowadzi go spółka, której jedynym właścicielem jest powiat. Przynosił długi - a dziś zarabia; nie miał najlepszej renomy - a dziś świadczy usługi na naprawdę wysokim poziomie i już to nie Pani Prezes musi szukać lekarzy aby ich zatrudnić ale oni sami zainteresowani są pracą w naszym szpitalu.

Dodam jeszcze, że staraniem Zarządu - aby szpital jeszcze bardziej unowocześnić i w dłuższej perspektywie poprawić jego wynik finansowy - przygotowany został projekt termomodernizacji starej części szpitala na osiedlu XXX-lecia (oraz Zakładu Opieki Leczniczej w Górażdżach i Zespołu Szkół w Zdzieszowicach). Suma inwestycji wynosi 3,4 mln zł. W ramach Regionalnego Programu Operacyjnego 85% może dofinansować UE . Wniosek uzyskał już pozytywną formalną ocenę. Sądzimy, iż fakt włączenia w jego skład trzech budynków zwiększa szanse na powodzenie. W ramach planowanej modernizacji szpitala na dachu budynku ma zostać zamontowanych 78 kolektorów słonecznych. Pozwolą one zaopatrzyć cały szpital w „darmową” ciepłą wodę.

Powódź w powiecie

czerwiec 1st, 2010

http://www.straz-janowlub.pl/grafika/broszura_powodz.jpg26 maja o 18.00 Starosta Krapkowicki odwołał wprowadzony 9 dni wcześniej alarm przeciwpowodziowy. W tych trudnych dziewięciu dniach zalanych zostało 13 miejscowości w naszym powiecie, przerwaniu uległy wały w 2 miejscach, nastąpiło 8 przelań wezbranych wód przez korony wałów, zalana została 1 stacja benzynowa, lekko podtopione zostały 4 odcinki dróg wojewódzkich. W akcję pomocy bezpośrednio zaangażowane były 482 osoby (w tym duża grupa strażaków ochotników). Ewakuowanych zostało 167 osób (17 do miejsc przygotowanych przez pomoc społeczną, 150 schroniło się u swoich rodzin). Dotkniętych powodzią zostały 302 gospodarstwa domowe (181 w gminie Krapkowice, 26 w gminie Zdzieszowice, 4 w gminie Gogolin i 48 w gminie Walce).
W nocy z 19 na 20 czerwca ok. godziny 3.00 Odra osiągnęła 825 cm. Było to o ok. 4 metry powyżej stanu alarmowego i o 2 mniej niż podczas powodzi w 1997 roku (1020 cm).
Samorząd powiatu w czasie akcji przeciwpowodziowej wydał 2000 sztuk worków, wzmocniono filary mostu w Krapkowicach 18 tonami kamienia, wydano 30 ton wapna do dezynfekcji, w pierwszych dniach powodzi doraźnie zakupiono środki czystości za 3000 złotych i przekazano je poszkodowanym, na ostatniej sesji Rady Powiatu przyjęto uchwałę o przekazaniu 150 000 zł poszkodowanym mieszkańcom powiatu za pośrednictwem gminnych ośrodków pomocy społecznej . U władz województwa zapotrzebowano 53 osuszacze domowe i 2 przemysłowe.
To dotychczasowy bilans majowej powodzi w naszym powiecie. Z opinii różnych środowisk na szczególną pochwałę zasługuje współpraca pomiędzy Powiatowym Centrum Zarządzania Kryzysowego, podległymi służbami, władzami gmin i województwa oraz samymi osobami poszkodowanymi.
Cieszy fakt, że te trudne dla wielu mieszkańców naszego powiatu doświadczenia nie stały się powodem do prowadzenia polityki „na wałach”. W takich chwilach faktycznie wszyscy powinniśmy być „ponad podziałami”.

A łzy same wciąż cisną się do oczu

kwiecień 11th, 2010

Gdy człowiek się budzi w leniwy, sobotni poranek, odsłania rolety i widzi padający za oknem deszcz to planuje zrobić wszystko, żeby ten dzień jakoś sensownie wykorzystać. Przygotowując się do wyjazdu na zajęcia do Opola, jak zwykle postawiłem wodę na kawę, włączyłem komputer i TVN24 … Gdy pojawiały się pierwsze informacje o „problemach z lądowaniem prezydenckiego samolotu” automatycznie odrzuciłem czarne myśli sądząc, że to niestety zwyczajowe już problemy tego samolotu, że wszystko będzie dobrze. Niestety, wkrótce okazało się, że to niewyobrażalna tragedia samolotu rządowego Tu-154, w którym ginie pod Smoleńskiem nasz Prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką oraz mnóstwem innych ważnych osobistości polskiego życia publicznego.
Bez względu na to jakie są moje zapatrywania polityczne … łzy same cisnęły się do oczu. Wykonałem kilka telefonów, napisałem parę SMS’ów do bliskich mi osób. Do niektórych, z powodu przeciążenia sieci, nie mogłem się już dodzwonić. Gdy odebrała telefon moja wychowawczyni ze szkoły średniej – z którą jeszcze dzień wcześniej trochę sobie „politykowaliśmy” – nie byliśmy w stanie więcej powiedzieć, niż te parę słów: „Czy Pani słyszała? Tak Mariusz, właśnie oglądam…” Pomilczeliśmy chwilę jeszcze i rozłączyliśmy się.

To miała być zwyczajna sobota, a 10 kwietnia 2010 r. przeszedł do historii Polski i Europy jako bardzo smutny dzień.
W lasach katyńskich modlić się odtąd będą za zmarłych 70 lat temu … i za ofiary tej tragicznej katastrofy.
W radiu muzyka bez słów, zupełnie podobnie jak pięć lat temu gdy odchodził papież Jan Paweł II.
W myślach czarno-białe zdjęcie Pary Prezydenckiej, twarze znanych i lubianych polityków. Wciąż nie dociera do mnie, że nie usłyszę już słów komentarza - w sprawach równouprawnienia - pani Jarugi-Nowackiej, w sprawach służb specjalnych pana Wassermanna (choć zwykle się z nim nie zgadzałem), nie zobaczę uśmiechniętej twarzy posła Karpiniuka, nie usłyszę głosu pani Bochenek, odczytującej tekst kolejnego dyktanda … 
Mnóstwo refleksji się nasuwa. Otuchy dodają reakcje świata – spontaniczna wypowiedź pani kanclerz Merkel, orędzie prezydenta Medwiediewa skierowane do Polaków, wspólnie klęczący premierzy Tusk i Putin, trzydniowa żałoba narodowa w Brazylii (zaskakujące), decyzja państwowej telewizji Rossija aby wyemitować film „Katyń” Andrzeja Wajdy w niedzielę wieczorem w najlepszym czasie antenowym, minuta ciszy podczas Grand Derbi na stadionie Santiago Bernabeu w Madrycie oraz wiele innych wzruszających dowodów współodczuwania.

Chcę myśleć, że dobro, które spontanicznie rodzi się z tej tragedii przetrwa dłużej niż tamto sprzed pięciu lat. Jak szybko przestaliśmy cytować Jana Pawła, jak szybko wróciliśmy do dawnych złośliwości … 

A łzy same wciąż cisną się do oczu i ściska w gardle …

Ranking radnych Powiatu Krapkowickiego

luty 26th, 2010


Na stronie NTO możesz zapoznać się z wynikami “rywalizacji” prowadzonej w ramach rankingu radnych Powiatu Krapkowickiego prowadzonego przez NTO: http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100223/MALAOJCZYZNA05/675510904

Wszystkim, którzy oddali na mnie swój głos serdecznie dziękuję. Drugie miejsce w tym rankingu oraz fakt, że do przedostatniego dnia w nim prowadziłem są dla mnie zaszczytem oraz zobowiązaniem do dalszej intensywnej pracy na rzecz naszego powiatu.

Nowa sala gimnastyczna

luty 3rd, 2010

21 stycznia br. uroczyście otwarto nową salę gimnastyczną przy Zesole Szkół Zawodowych im. Piastów Opolskich w Krapkowicach (wymiary sali: długość - 24m, szerokość - 12m, wysokość - 6,45 m, powierzchnia użytkowa - 290 m2). Generalnym inwestorem był Powiat Krapkowicki. Całkowity koszt zadania wyniósł 2 miliony 530 tysięcy złotych. Inwestycja została dofinansowana kwotą 700 tysięcy złotych (tj. ok 33% kosztów kwalifikowanych) z środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej. Realny zamiar budowy zrodził się w 2006 roku. W dniu 28 października 2008 podpisano umowę z przedsiębiorstwem usług technicznych OPEX z Opola na wykonanie zadania.
Budowa - jak każda - borykała się z różnymi problemami, jednym z większych był bardzo trudny dostęp na plac budowy, szczególnie sprzętu ciężkiego do transportu ziemi i materiałów budowlanych. Prace ziemne toczyły się pod ścisłym nadzorem służb archeologicznych, gdyż istniała realna możliwość przerwania robót w przypadku znalezienia historycznych wykopalisk.
Po 12 miesiącach tj. w połowie listopada wykonawca zgłosił wykonanie przedmiotu umowy. Dopuszczenie sali do użytkowania nastąpiło 11 grudnia 2009.

Sztuka motywacji

listopad 11th, 2009

http://www.iippolska.pl/images/newdesign/standard_circle_new.jpgCała ta historia zaczęła się ponad siedem lat temu, kiedy jako młody nauczyciel z zaledwie rocznym doświadczeniem zostałem wybrany na opiekuna samorządu uczniowskiego w Gimnazjum, do którego kiedyś sam uczęszczałem (wtedy była to szkoła podstawowa). Początki były dość trudne, bo samorząd wtedy we wrześniu 2002 roku tworzyło kilku uczniów, ja – opiekun bez doświadczenia oraz zeszycik z paragonami, które wskazywały, że stan naszego konta od dłuższego czasu spada w kierunku zera.
Po prawie rocznej obserwacji, korzystając z doświadczeń zdobytych z tą garstką osób, która stanowiła mój pierwszy samorząd a głównie kierując się intuicją zaproponowałem im radykalne zmiany w regulaminie. Chodziło mi wtedy o to aby samorząd nie był grupką nieświadomych swoich praw uczniów, przeznaczonych do zadań „specjalnych”, które polegały na składaniu raportu podczas otwarcia i zakończenia roku szkolnego oraz okazjonalnym wręczaniu kwiatów. Celem było stworzenie odpowiednio dużego samorządu (jak przystało na gimnazjum z prawie trzydziestoma oddziałami) świadomego swoich praw, aktywnego, inspirującego inne szkolne organizacje do nowych działań, wychowującego do późniejszego dorosłego udziału w życiu społecznym, pozwalającego zdobywać umiejętności i kompetencje, których nie daje tradycyjna nauka szkolna.
Zaproponowałem, aby zupełnie przemodelować strukturę samorządu, ciekawie nazywać odpowiednie funkcje i przyporządkować określone zadania. Rozpoczęliśmy pracę nad projektem, który później stał się podstawą realizowanej przeze mnie innowacji pedagogicznej „Żyć i uczyć się w demokracji”. Aby samorząd – rozumiany tutaj wąsko jako instytucje samorządu - był silny ustaliliśmy, że każda klasa będzie miała w nim swojego przedstawiciela, którego wybierze w wyborach wewnętrznych. Dla podkreślenia prestiżu szkolnych samorządowców nazwaliśmy ich posłami (klasa I i II) oraz senatorami (klasa III). Wszyscy oni tworzą szkolny Parlament, który na pierwszym posiedzeniu wybiera swojego Marszałka (jednego z dwóch przewodniczących według dawnego nazewnictwa). Uzmysłowiliśmy sobie jednak szybko, że taki sposób wyborów wprawdzie uchroni nas bądź w istotny sposób ograniczy wybieranie do samorządu ludzi przypadkowych (np. dla żartu) ale zablokuje tym samym możliwość działania w samorządzie tych społeczników, którzy nie wygrali wyborów klasowych. Pomyśleliśmy wtedy, że skoro możemy mieć w szkole Sejm z Senatem to przecież równie dobrze możemy mieć Radę Ministrów. Nasz szkolny rząd okazał się świetnym rozwiązaniem powyższego problemu. Premiera wybierają posłowie z senatorami a on później przedstawia im do zatwierdzenia swój gabinet, złożony zwykle z uczniów dobranych wg ich zainteresowań i zadań poszczególnych Ministrów. I zwykle jest tak, że Ministrem Sportu zostaje jakiś pasjonat piłki czy popularnych w naszym gimnazjum biegów na orientację, Ministrem Nauki zwycięzca olimpiady przedmiotowej a Ministrem Sprawiedliwości uczeń cieszący się w szkole autorytetem i uznaniem.
Taka struktura samorządu, obok wyzwolenia zadziwiających pokładów energii i pomysłowości uczniów, zwiększa także poziom komunikacji pomiędzy władzami szkolnego samorządu a samorządami poszczególnych klas.
Muszę przyznać, że mój pomysł przeorganizowania samorządu był w dużej mierze intuicyjny i po kilku latach z uśmiechem na twarzy przeczytałem słowa Małgorzaty Taraszkiewicz w pozycji Jak uczyć lepiej? czyli refleksyjny praktyk w działaniu : “Trudno sobie nawet wyobrazić jak głębokie pokłady pozytywnej energii potrafią wyzwolić w sobie ludzie, którzy są zaangażowani w pełni w swoją pracę z własnej woli (”na własną prośbę”). To nie żart, gdyż absolutnie inne mechanizmy psychologiczne są uruchamiane, gdy otrzymujemy zadania zlecone z zewnątrz, a zupełnie inaczej zachowuje się człowiek gdy realizowane zadanie wykreowane jest przez niego samego. Człowiek potrafi wykrzesać z siebie ogromne pokłady energii i możliwości tylko wtedy, kiedy sam jest autorem swych działań.”
Kolejni Premierzy, Marszałkowie wraz z parlamentem i rządem zaczęli zadziwiać szkołę a także lokalne władze samorządowe. Po wielomiesięcznych przygotowaniach, na przełomie 2005 i 2006 roku postanowiliśmy zorganizować akcję charytatywną „Dzieci-Dzieciom”. Polegała ona na zebraniu pomocy materialnej i finansowej dla rówieśników naszych gimnazjalistów na Ukrainie. Nawiązaliśmy wtedy kontakt z polską misją Sióstr Służebniczek pracujących w Krysovicach na Ukrainie. Za pośrednictwem sióstr weszliśmy w kontakt z polską szkołą w Strzelczykach koło Lwowa , którą odwiedziliśmy wiosną 2006 roku. Przekazaliśmy wtedy tamtejszemu samorządowi uczniowskiemu zebrane przez nas dary a środki finansowe ofiarowaliśmy siostrom na prowadzoną przez nie ochronkę. To nasze przedsięwzięcie zgłosiliśmy do konkursu Idea 2006 organizowanego wspólnie przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności oraz Fundację Młodzieżowej Przedsiębiorczości. W finale tego konkursu, który odbył się w Sękocinie pod Warszawą otrzymaliśmy wyróżnienie.
Akcja była kontynuowana w minionym roku szkolnym 2008/2009. Zebrane fundusze przekazaliśmy na rzecz pomocy dzieciom i młodzieży w Baranowiczach na Białorusi (1000 zł), odwiedziliśmy jak w 2006 roku szkołę w Strzelczykach i ochronkę w Krysovicach na Ukrainie gdzie przekazaliśmy zebrane dary rzeczowe oraz 1600 zł oraz przekazaliśmy 500 zł (dochód z ubiegłorocznej szkolnej Ligi Mistrzów) na rzecz uczniów gimnazjum w Ujeździe z rodzin poszkodowanych w ubiegłorocznej sierpniowej trąbie powietrznej. Wszystko to razem zgłosiliśmy do Idei 2009 jako przedsięwzięcie „Aktywni bez granic” gdzie przeszliśmy do półfinału.
Inną ciekawą inicjatywą samorządu jest wcielony w życie pomysł jednego z naszych byłych Ministrów Sportu. W pierwszym roku była to część ogólnopolskiego konkursu PZU „Rusz się człowieku”. Chodziło o zorganizowanie turnieju piłkarskiego. My nadaliśmy mu formę Ligi Mistrzów . Pomysł tak się wszystkim spodobał, że stał się naszą szkolną tradycją. Podczas ubiegłorocznego finału odwiedził nas reporter Radia Opole pan Mariusz Majeran, który przygotował ciekawą audycję o tych zawodach i naszym samorządzie .
Innym, mniej spektakularnym pomysłem w naszej działalności jest konkurs Omnibusa Roku, który organizujemy już od pięciu lat. Ma on formę w jakimś sensie stypendium ufundowanego przez kolegów dla najlepszego ucznia. W formie zabawy pod koniec każdego roku szkolnego Ministerstwo Nauki zajmuje się zebraniem od naszych nauczycieli łatwiejszych i trudniejszych pytań dotyczących ich przedmiotów. Osoba, która wykaże się najbardziej wszechstronną wiedzą otrzymuje tytuł Omnibusa Roku oraz nagrodę wartości 100 złotych.
Te oraz wiele innych działań jakie podejmujemy pozwoliły nam wywalczyć w roku szkolnym 2007/2008 miano najlepszego samorządu uczniowskiego w województwie opolskim . Zdobyliśmy ten zaszczytny tytuł w konkursie „Pro Publico Bono czyli aktywny samorząd uczniowski” organizowanym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i Radę Dzieci i Młodzieży .
Uznanie ze strony dyrekcji gimnazjum , władz lokalnych no i wreszcie Rady Dzieci i Młodzieży oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej dają nam – członkom samorządu i mi jako opiekunowi – wiele satysfakcji ale jednocześnie mobilizują do dalszej pracy w stawaniu się coraz lepszymi; coraz lepszym samorządem, coraz lepszym członkiem samorządu czy coraz lepszym opiekunem samorządu.
W czym tkwi tajemnica naszego sukcesu? Moim zdaniem wiele wynika z motywacji poprzez autentycznie demokratyczną strukturę, która przez samych uczniów została przedyskutowana, przyjęta i jest wcielana w życie. Pozwala ona odnajdywać się w szkolnej samorządności osobom o wielu różnych pasjach i zainteresowaniach, wyłania autentycznych liderów. „Zielone światło” dla realizowania własnych pomysłów pozwala członkom samorządu wykazywać się w pracy grupowej a jednocześnie daje możliwości zdobywania nowych doświadczeń i umiejętności. Zdaniem Aleksandra Kamińskiego : „Każda grupa społeczna jakoś socjalizuje (czyli uspołecznia) swoich członków wdrażając ich do postępowania odpowiadającego wzorom zachowania się, przyjętym w tej grupie. Jednostka nabiera przyzwyczajeń respektowania norm współżycia grupowego, posłuchu wobec przywódców grupy, solidarności wobec jednostek i grup obcych (…)”. Tak więc aktywnie działający, prawdziwie demokratyczny samorząd uczniowski nie tylko uczy ale i wychowuje, stwarza przy tym doskonałe warunki rozwoju i kształtowania osobowości jego członków.
O tym co robimy jest również głośno poza murami gimnazjum. Dosyć często w lokalnych gazetach, takich jak „Nowa Trybuna Opolska” czy „Tygodnik Krapkowicki” pojawiają się artykuły dotyczące działalności oraz przedsięwzięć organizowanych przez SU. Nad jedną z naszych imprez „medialnie czuwała” gazeta mniejszości niemieckiej na Śląsku Opolskim – „Schlesisches Wochenblatt”. Nasze promowanie się w mediach nie ogranicza się tylko do prasy - o akcji charytatywnej „Być radosnym” mogliśmy kilkakrotnie posłuchać na antenie „Radia Opole”, które z chęcią angażuje się w różne nasze działania. Natomiast „Zdzieszowice Karaoke Show” na tyle zaciekawiło lokalną telewizję, że TVP3 OPOLE objęła patronatem medialnym tą imprezą charytatywną.
W naszym gimnazjum wiele się działo i mamy nadzieję, że dziać się będzie przez kolejne lata. Sukcesy, które odnosi nasz samorząd, motywują do dalszej pracy i większego angażowania się w życie szkoły i lokalnej społeczności.

Na co stać TSKN? Odpowiedź.

wrzesień 8th, 2009

http://www.gm1.resman.pl/podstrony/GALERIE2008na2009/GIMBUS.pngPo wakacyjnej przerwie chciałem się odnieść w paru zdaniach do tekstu „Na co stać TSKN?” zamieszczonego na łamach Tygodnika nr 27 z 7 lipca br. Zgodnie z treścią artykułu na ostatniej sesji Rady Powiatu odbyła się krótka dyskusja dotycząca spraw organizacyjnych powstającego przy LO im. Jana Kilińskiego dwujęzycznego gimnazjum – konkretnie chodziło o zabezpieczenie środków na zorganizowanie dowozu uczniów z terenu powiatu do nowej szkoły. Jak to na naszych sesjach bywa - nie obeszło się bez małych złośliwości, ale to już chyba taki krapkowicki folklor polityczny.
Radna Helga Bieniusa zwróciła się do radnych reprezentujących TSKN z sugestią aby to instytucje mniejszościowe partycypowały w kosztach dowozu uczniów. Dodała, że kultywowanie tradycji i języka niemieckiego należy do statutowych celów Mniejszości Niemieckiej. Inni radni opozycyjni wypominali nam, że zamiast polityką powinniśmy zajmować się realizacją celów statutowych MN.
Profesor Marek Safjan (były Prezes Trybunału Konstytucyjnego) w tekście Pozycja mniejszości w Polsce w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego odnosi się poniekąd do podstaw stosunku pomiędzy większością i mniejszością w demokratycznych społeczeństwach: „Problem stosunku do mniejszości stał się współcześnie swoistym miernikiem demokratyzacji społeczeństw. Demokrację postrzega się bowiem coraz częściej właśnie przez pryzmat zdolności społeczeństwa do zapewnienia funkcjonującym w jego ramach mniejszościom możliwości realizacji należnych im uprawnień i swobód, manifestacji swojej odrębności i wyboru metod potwierdzenia własnej tożsamości.”

Chcę zatem wierzyć, że sprawa ta jest tylko nieporozumieniem i niesmak jaki po niej pozostał nie jest przejawem braku tolerancji wobec mniejszości narodowych w naszej radzie. Jest przecież międzynarodowym standardem obowiązującym w państwach demokratycznych prawo mniejszości narodowych do zachowania i rozwoju własnego języka. Zapisy takie znaleźć można m.in. w ratyfikowanej także przez Polskę Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych podpisanej 1 lutego 1995 roku w Strasburgu. Zapisy tej Konwencji mówią m.in., że: „strony zobowiązują się wspierać tworzenie warunków koniecznych do utrzymywania i rozwijania przez osoby należące do mniejszości narodowych ich kultury, jak również zachowania zasadniczych elementów ich tożsamości, to jest ich religii, języka, tradycji i dziedzictwa kulturowego”. Podobne uprawnienia mniejszościom narodowym gwarantuje 35 art. polskiej Konstytucji: „1. Rzeczpospolita Polska zapewnia obywatelom polskim należącym do mniejszości narodowych i etnicznych wolność zachowania i rozwoju własnego języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury. 2. Mniejszości narodowe i etniczne mają prawo do tworzenia własnych instytucji edukacyjnych, kulturalnych i instytucji służących ochronie tożsamości religijnej oraz do uczestnictwa w rozstrzyganiu spraw dotyczących ich tożsamości kulturowej.”
Skoro takie są standardy demokratycznego świata, skoro w ten sposób traktowana jest zaprzyjaźniona z naszymi placówkami Szkoła Podstawowa i Przedszkole im. Stanisława Hadyny z Polskim Językiem Nauczania w Bystrzycy (http://www.pspbystrice.cz/) w Czechach (z budżetu Republiki Czeskiej szkoła otrzymuje większą subwencję niż sąsiadująca z nią typowa czeska szkoła), to dlaczego w naszym powiecie dowóz uczniów do szkoły miałoby finansować towarzystwo społeczno-kulturalne? Czy nie stać naszego powiatu na taki wydatek? Dlaczego do takich organizacyjnych spraw wrzuca się niejako na siłę wątki narodowe? Mniejszość Niemiecka, która faktycznie sprawuje władzę w naszym powiecie od niespełna 10 lat i nawet zdaniem opozycyjnych radnych chyba całkiem dobrze - jak w innym artykule „Do bólu stabilna” zamieszczonym w TK nr 24 z 16 czerwca br. pisze redaktor Roman Chmielewski – stara się w kreowanej polityce, w podejmowanych decyzjach unikać podziałów narodowych. Jeśli remontujemy drogi, budujemy chodniki, odnawiamy kapliczki, budujemy szpital, salę gimnastyczną czy wreszcie zakładamy dwujęzyczne gimnazjum (o które - dla uczciwości trzeba przyznać od wielu lat zabiega dyrektor krapkowickiego liceum, pani Bożena Mistygacz, za co gorąco jeszcze raz Jej dziękuję) - robimy to dla wszystkich mieszkańców powiatu: dla większość i mniejszości; dla Polaków, Niemców, Ślązaków i ludzi o jeszcze innym pochodzeniu narodowym czy etnicznym; dla biednych i bogatych; dla wierzących czy niewierzących.
Odpowiadając przy okazji na pytanie zawarte w tytule artykułu redaktora Szymona Kliszewskiego „Na co stać TSKN?” myślę iż warto wiedzieć, że TSKN m.in. od 1991 roku wsparło małe i średnie przedsiębiorstwa naszego regionu poprzez Fundację Rozwoju Śląska udzielając im 890 pożyczek na sumę ponad 50 milionów złotych; na zakup specjalistycznego sprzętu dla szpitali (w tym krapkowickiego) ta sama Fundacja wydała ponad 2 mln zł; na wsparcie działalności Caritas Diecezji Opolskiej w ostatnich latach wydano niespełna 5 mln zł,; Niemieckie Towarzystwo Oświatowe zorganizowało: a) 450 kursów doskonalących naukę języka niemieckiego w których wzięło udział łącznie 7200 nauczycieli, b) specjalistyczne kursy językowe – ukończyło ponad 700 nauczycieli j. niemieckiego; na pielęgnację kultury i języka w obrębie działalności TSKN na Śląsku Opolskim wydano w minionych kilku latach; a) na projekty kulturalne realizowane w kołach DFK ponad 155 tysięcy złotych ze środków Konsulatu Generalnego Niemiec we Wrocławiu, b) na kursy języka niemieckiego w kołach DFK – 280 tysięcy złotych ze środków Konsulatu Generalnego Niemiec we Wrocławiu, c) na projekty kulturalne organizowane przez Biuro Zarządu TSKN – 65 tysięcy złotych ze środków Konsulatu Generalnego Niemiec we Wrocławiu, d) na renowację cmentarza wielowyznaniowego przy ulicy Wrocławskiej w Opolu – 30 tysięcy złotych ze środków Konsulatu Generalnego Niemiec we Wrocławiu, e) na projekty kulturalne organizowane przez Biuro Zarządu TSKN i partnerów - ze środków Ministerstwa Kultury oraz Urzędu Marszałkowskiego w Opolu łącznie 660 tysięcy złotych.
Są to sumy duże które dowodzą, że TSKN realizuje swoje statutowe cele i rzadko która organizacja społeczno-kulturalna może poszczycić się podobną działalnością. Widać też, że działalność ta kierowana jest do mieszkańców regionu bez względu na pochodzenie narodowe. Niezrozumiałe zatem jest oczekiwanie naszych opozycyjnych radnych aby powstanie dwujęzycznego gimnazjum z niemieckim językiem nauczania to TSKN miałby sfinansować dowozy do tej szkoły. Być może suma kilku tysięcy złotych miesięcznie na zabezpieczenie takiego dowozu nie wyczerpałaby możliwości finansowych TSKN’u, ale biorąc pod uwagę fakt, że na Opolszczyźnie działają jeszcze inne placówki oświatowe z niemieckim językiem nauczania czy bilingwalne (przedszkola, szkoły podstawowe, gimnazja, licea)i powstają nowe - to oczekiwanie takie jest, dyplomatycznie mówiąc „nieeleganckie”.
Szukanie podziałów tam, gdzie to nie jest konieczne za bezcelowe a nawet szkodliwe. Różnimy się, różne środowiska czy to narodowościowe czy polityczne udzieliły nam swojego poparcia i z ich mandatu zasiadamy w tej radzie, ale różnijmy się mądrze. Niech z tych różnic wynika coś pozytywnego, jest przecież wielką wartością bogactwo kulturowe Opolszczyzny a tym samym Ziemi Krapkowickiej. Nawoływał do uszanowania dokonanego już pojednania pomiędzy opolskimi Polakami i Niemcami ustępujący ze swojego urzędu arcybiskup Alfons Nossol podczas kazania, które wygłosił na ostatnim odpuście ku czci św. Jacka w Kamieniu Śląskim. Starajmy się zatem szukać tego co nas łączy i zbliża, szanujmy to, co nas różni
Kończąc odniosę się jeszcze do stanowiska radnego gminy Krapkowice - pana Witolda Rożałowskiego wobec dwujęzycznych tablic miejscowości, które pojawiają się ostatnio w różnych gminach naszego województwa. Zdziwiło mnie sceptyczne stanowisko pana Rożałowskiego w tej sprawie wyrażone na łamach Nowej Trybuny Opolskiej w tekście „Niemcy chcą niemieckich tablic w Krapkowicach” (kwiecień br.), gdyż pamiętam bardzo dobrze sesję Rady Powiatu sprzed kilku lat kiedy to wystąpiłem do poprzedniej rady i ówczesnego Zarządu z apelem o umieszczenie dwujęzycznych tablic na budynku starostwa. Oprócz gestów poparcia opozycyjnych radnych w pamięci utkwiły mi gratulacje pana Rożałowskiego. Podszedł wtedy do mnie, pogratulował i powiedział, że to słuszna droga. Cóż zatem zmieniło się w międzyczasie panie Rożałowski, że podważa pan celowość umieszczania nazw miejscowości w drugim języku? To przecież także międzynarodowy standard relacji pomiędzy mniejszością a większością na który w postaci ustawy o mniejszościach narodowych w Polsce czekaliśmy kilkanaście lat. Takie tablice stoją w Polsce na Kaszubach (co pewnie cieszy premiera Tuska), na pograniczu polsko-czeskim, niemiecko-duńskim, we włoskim Alto Adige (Trentino) jak również w wielu innych regionach Europy. Dlaczego mniejszości narodowe zamieszkujące Polskę, dlaczego mniejszość niemiecka na Opolszczyźnie nie mogłaby korzystać z tych ustawowych uprawnień podkreślających jej tożsamość?
Zostałem w tekście pana Kliszewskiego zacytowany jako szef koła radnych MN i w związku z zaobserwowaną od pewnego czasu tendencją antagonizowania nas i naszych środowisk uznałem za stosowne wypowiedzieć się w tej sprawie. Nie chciałem jednak z nikim polemizować ani nikogo atakować. Moim celem było i jest podkreślenie potrzeby współpracy różnych środowisk w radzie, w naszych miejscowościach, gminach i wspólnotach.

Zmierz swój “Ślad ekologiczny”

październik 29th, 2008

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/fr/3/37/World_Wildlife_Fund_Logo.gifMiędzynarodowa organizacja ekologiczna WWF walcząca o ochronę przyrody w Polsce i na świecie zaprasza na swoją stronę http://wwf.pl/po_godzinach/slad_ekologiczny.php na której można zmierzyć swój “ślad ekologiczny”. Po bardzo pouczającym teście dowiesz się jak bardzo jesteś uciążliwy dla Ziemi i jak możesz się poprawić. Proponuję aby po wyliczeniu wartości “śladu ekologicznego” wpisywać swój wynik w Komentarzach do tej wiadomości (podaj wynik i nie zapomnij się jakoś podpisać). Miłej zabawy!

Mgp

« Poprzednie wpisy